Co się dzieje na posiedzeniach Rady Ministrów ?


Decyzją z dnia 21 stycznia 2013 r. Prezes Rady Ministrów odmówił udzielenia informacji publicznej i udostępnienia protokołu posiedzenia Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2012 r. w zakresie dyskusji nad przedłożonym przez Ministra Sprawiedliwości projektem założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o kosztach sądowych oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego.

Decyzja PRM

 KLIKNIJ ABY PRZECZYTAĆ UZASADNIENIE

To nie pierwszy taki przypadek, a rzekome prawo Prezesa Rady Ministrów do odmowy ujawniania protokołów z posiedzeń Rady Ministrów był już raz rozpatrywał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie i podzielił pogląd Prezesa Rady Ministrów sprowadzający się do tezy, że z faktu, iż posiedzenia Rady Ministrów są niejawne wynika, że niejawne są także protokoły z tych posiedzeń. Trudno jest zgodzić się z takim poglądem. Dlatego od decyzji Prezesa Rady Ministrów złożyliśmy odwołanie do Prezesa Rady Ministrów, nie sądząc aby zmienił zdanie. Ale może innego zdania będzie inny skład Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. A jeśli nie… będziemy się dalej skarżyć.

odwolanie do PRM

KLIKNIJ ABY PRZECZYTAĆ UZASADNIENIE

W zasadzie Panu Premierowi nie ma się co dziwić, że zajął takie stanowisko jakie zajął. Jeśli Jego Ministrowie na posiedzeniach Rady Ministrów opowiadają takie same bzdury jakie zdarza im się popełniać w środkach masowego przekazu, to istotnie ujawnianie protokołów posiedzeń Rady Ministrów nie sprzyjałoby budowie wizerunku rządu, czym Pan Premier z taką lubością się zajmuje. Natomiast zdumiewające jest uzasadnienie postanowienia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie zapadłe w podobnej sprawie. Przedstawiona w tym uzasadnieniu „wykładnia” przepisów woła po prostu o pomstę do nieba. WSA pisze w uzasadnieniu: wykładnia gramatyczna omawianego przepisu znajduje również potwierdzenie w wykładni celowościowej. Intencją ustawodawcy wprowadzającego wyłączenie jawności posiedzeń Rady Ministrów było zapewnienie członkom tego gremium możliwości niczym nieskrępowanej dyskusji i wymiany poglądów. Osiągnięciu takich celów mogłaby natomiast przeszkadzać jawność posiedzeń.

Dotychcza nam się wydawało, że dostęp do informacji publicznej służy akurat odwrotnemu celowi i świadomość urzędnika, że jego wypowiedzi zapisane w protokole posiedzenia mogą być ujawnione, wpływa na ich merytoryczną zawartość. Ale widocznie źle rozumiemy prawo obywatela do informacji i kontroli organów władzy publicznej.

Wojewódzki Sąd Administracyjny pisze dalej:  Podkreślić także należy, iż omawiane ograniczenie wynikające z art. 22 ust. 1 ustawy o Radzie Ministrów, nie pozbawia obywateli wiedzy na temat tego, czym zajmuje się Rada Ministrów na swoich posiedzeniach i jakie są rezultaty tych posiedzeń. Zgodnie bowiem z art. 22 ust. 2 ustawy o Radzie Ministrów, Rada Ministrów jest obowiązana informować opinię publiczną o przedmiocie posiedzenia oraz o podjętych rozstrzygnięciach. Powyższy przepis zapewnia więc w sposób wystarczający zachowanie transparentności działalności władzy publicznej, zagwarantowanej w normie art. 61 Konstytucji RP. Otóż nie zapewnia Wysoki Sądzie !!! Nas interesuje jeden projekt założeń do projektu ustawy o kosztach. Na stronach Rządowego Procesu Legislacyjnego prowadzonych przez Rządowe Centrum Legislacji do dzisiaj (25 stycznia 2013 r. godz. 11:40) katalog [Rozstrzygnięcia Rady Ministrów] jest pusty. Nigdzie nie znajdziemy informacji jaka była decyzja Rady Ministrów w sprawie założeń, podjęta w dniu 18 grudnia 2012 r. Czy sprawa „została zdjęta” z porządku obrad, czy też jej rozpoznanie „zostało odroczone”. Nie wiemy. A chcemy wiedzieć. Chcemy wiedzieć w jakim trybie będzie dalej procedowany projekt założeń projektu ustawy o kosztach. Do takiej arogancji władzy prowadzą orzeczenia sądów utwierdzające władzę w jej samowoli i błędna interpretacjia prawa.

Powołane orzeczenie WSA w Warszawie nie zostało skontrolowane w trybie indstancyjnym, bowiem skarga kasacyjna została z przyczyn formalnych odrzucona. Postaramy się sprawę doprowadzić do końca i walczyć o zmianę stanowiska NSA w tej sprawie, bo powołane orzeczenie jest po prostu szkodliwe a dokonana w nim interpretacja przepisów delikatnie mówiąc budzi mieszane uczucia.